Ileż razy wałbrzyszanie przechodzą obok "DALGAZU" przy ul. Kosćiuszki 1? Ileż razy my sami przechodzimy i wchodzimy do tego budynku, na którym widnieje figura mężczyzny ze zniczem. Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, że jest to jeden z najstarszych budynków w zabudowie wałbrzyskiego rynku? Jak podaje "Informator Wałbrzyski" z 1956 roku, budynek ten istniał już w połowie XVIII wieku. Jaką rolę wtedy spełniał nie wiemy. Na to, iż jest to jeden z najstarszych budynków w tej okolicy, wskazuje jego architektura, jakże odmienna od niżej położonych budynków. Zresztą, jak podają inne źródła, w XVIII wieku obecna ulica Kościuszki, na wysokości ulicy Garbarskiej, przekształcała się w polną drogę, więc budynki położone niżej musiały być wybudowane znacznie później. Wiadomo natomiast na pewno, że na przełomie XIX i XX wieku był już siedzibą miejskiej gazowni. Na pocztówce z roku 1910 widać na nim, od strony obecnej ulicy Sienkiewicza napis - "Stadt Gas Werk", co w tłumaczeniu z języka niemieckiego znaczy tyle samo co "Miejska Gazownia". Do niedawna wałbrzyskie gazownictwo nieodłącznie kojarzyło się z koksownictwem.
Warto więc przypomnieć, że to właśnie w okolicy Wałbrzycha w 1776 roku dokonano jednej z pierwszych w Europie próby koksowania węgla. Dokonał tego nadleśniczy Heller. Jego nazwisko możemy spotkać we współczesnych mu pismach ekonomicznych, jak również w monografii Fechnera poświęconej górnictwu węglowemu i hutnictwu. Był to więc człowiek niezwykle światły i wykształcony. Ze względu na małą ilość użytego węgla pierwsze próby okazały się zbyt drogie i mało opłacalne. W związku z tym nadleśniczy Heller zaprojektował piec koksowniczy i zaproponował podjęcie prób na szerszą skalę.
Rozwój koksownictwa następował bardzo szybko. W dwadzieścia lat później po pierwszych próbach Hellera produkcja koksu była już jak na owe czasy stosunkowo duża i wynosiła w 1799 roku 140 tysięcy szaflików z czterech istniejących koksowni. Funkcjonowały one przy ówczesnych kopalniach węgla, albowiem wałbrzyski węgiel do koksowania najlepiej się nadawał. Nieodłącznym produktem koksowania węgla jest również gaz, bo koksowanie węgla to nic innego jak odgazowanie węgla. Stanisław Czajka w swej książce "Przemiany Wałbrzycha" podaje, że w 1850 roku zaczęto na skalę przemysłową oddzielać przy produkcji koksu gaz i inne węglopochodne.
Czyżby tak długo czekano z wykorzystaniem z otrzymywanego przy produkcji koksu gazu? Zapewne nie, bo przy wybudowanym w 1856 roku ratuszu przy obecnym Placu Magistrackim były już lampy gazowe. Stanisław Czajka, jak i inne popularne źródła, podaje, że w roku 1863 w Sobięcinie oddano do użytku pierwszą wałbrzyską gazownię dalekosiężną. Niestety autor wspomnianej pracy nie określił dokładnie gdzie się ona znajdowała. Wszystko wskazuje na to, że była to miejska gazownia usytuowana przy obecnej ulicy Dojazdowej, powyżej nieistniejącego już dworca kolejowego. Tam też można odnaleźć charakterystyczne ślady po dawnej gazowni. W tym czasie było to miejsce usytuowane na obrzeżu miasta. Tam właśnie w 1852 roku doprowadzono linię kolejową z Wrocławia. Budynek dawnego dworca istnieje do dnia dzisiejszego zamieniony na budynek mieszkalny.
Lawinowy rozwój wałbrzyskiego gazownictwa rozpoczął się, wraz z rozwojem nowoczesnego koksownictwa, na przełomie XIX i XX wieku, wtedy powstały cztery wałbrzyskie koksownie, z których jedna funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Wiązało się to z budową nowych pieców koksowniczych. I tak w 1886 roku powstały koksownie B. Chrobry i Victoria, w 1905 roku Mieszko, a w 1906 Biały Kamień. Gaz koksowniczy zaczęto wykorzystywać w szybko rozwijającym się przemyśle ceramicznym i szklarskim. W wałbrzyski pejzaż na długo wrosły charakterystyczne urządzenia koksowni, które robiły wielkie wrażenie na podróżnych udających się w kierunku Jeleniej Góry, jako że trzy koksownie usytuowane były przy linii kolejowej Wałbrzych - Jelenia Góra. Od 1911 roku wałbrzyski gaz zaczęto przesyłać na dalsze odległości tj. do Świdnicy, Cieplic i Jeleniej Góry. Służyła temu celowi tłocznia gazu przy koksowni Biały Kamień.